Walczymy o życie? O Wolność? O Wybór? Co jest dla CIEBIE ważne?

Jesteście tu ze mną jedni dłużej inni krócej. Wiecie jak ważni jesteście dla mnie WY jako rodzina. Jak każda trudniejszą sytuację przeżywam razem z Wami? Ja czuję się dzisiaj…pusta ! Zawsze staram się zrozumieć obie strony, ale w tym przypadku dotyczy to mnie bezpośrednio. W sumie najbardziej wkurza mnie fakt, że właśnie w tej delikatnej sprawie TAK BARDZO INDYWIDUALNEJ każdej kobiety, pary, rodziny! Nie ma miejsca na nakazy! Nie ma miejsca na politykę! “Uratowaliśmy życie” czytam dzisiaj. Życie? Czy poród martwego płodu? Czy bólu, który przeżywa każda matka i każdy ojciec po tym jak słyszy diagnozę zespół Edwardsa, zespół Pataua.

Kiedy Twoje wyczekiwane dziecko, urodzi się bez oczu czy zrośniętym przełykiem, organami poza jama brzuszną, przodomózgowie jednokomorowe? Życie… Uratowaliśmy życie. Czy w tym życiu jest jeszcze miejsce na tą kobietę? Matkę? Ojca? Rodziców? Czy kogoś jeszcze w tym kraju interesuję co ta osoba czuję? Z czym w takiej sytuacji musi się zmierzyć? Czy jesteście w stanie im pomóc? Co możecie nam zaoferować? Kolejki do specjalistów w terminach 2 lata lekko? A może jakieś wsparcie finansowe ? Uratowaliśmy życie. A pomoc? A to nie, nie, to nie do nas. Radź sobie! Myślę też, że porównywanie tak poważnych wad genetycznych z zespołem Downa jest okrutną manipulacja. Pokazywanie filmów szczęśliwych rodzin, mam w ciąży, zdrowych bobasów w różu – jest TOTALNĄ MANIPULACJĄ.

Chcecie żebyśmy uwierzyli, że dziecko które samo nie je, nie chodzi, nie siedzi, oddycha czasami przez rurkę to taka śmietanka? Wstydzili byście się ! Podziwiam rodziców dzieci niepełnosprawnych! Tylko oni wiedzą z czym muszą się mierzyć! Wylała się fala bardzo osobistych wyznań, mam, par, rodzin. Bolesnych wspomnień! Odgrzebywanie traumatycznych przeżyć. Spytajcie ich. Nie o to czy żałują swojej decyzji, BO NIE ŻAŁUJĄ! bo to była ich decyzja! Czasami świadoma. Czasami wynikająca z błędu lekarskiego. Spytajcie się ich na jaką pomoc mogli liczyć…Jakie wsparcie od Państwa dostali. OD KOŚCIOŁA! Kiedy Rodzina walczy ze szpitalem o wydanie szczątków po poronieniu w 13 tygodniu i NIKT NIE CHCE im dziecka pochować! Takie mamy wsparcie. Obronę życia nienarodzonego, bo jak już urodzisz to sobie radźcie! Tymi historiami powinna żyć dzisiaj Polska! Ja chciałabym tylko mieć wybór! Bo to moje życie. Moje, mojego męża naszego dziecka! Dziecka, które nosiłam pod sercem! Czy ja bym chciała takiego życia dla mojego dziecka? W bólu? Cierpieniu? NIE! Czy Jestem zwolennikiem aborcji? NIE!!! boję się tylko, że nakazuje nam się aktualnie już wszystkiego, za chwilę zabronią nam Wszystkiego! Czy życie mojego dziecka nie jest moją sprawą? A CZYJĄ? To JA! Mój mąż jesteśmy za to życie odpowiedzialni! Czy nie mam prawa o nim decydować? jeśli jesteśmy za nie odpowiedzialni? I TO BOLI!!!! cholernie boli!!!! że w nawet tak ważnej sprawie, bardzo indywidualnej, bardzo delikatnej! odbiera nam się prawo decyzji. Dostałam informację, że wskaźnik aborcji wzrasta. Każda aborcja to życie. OCZYWIŚCIE! Ale ja nie znam tych ludzi. Nie znam ich historii! Nie wiem czemu zdecydowali się na ten zabieg. Czy w związku z tym mam prawo ich oceniać? NIE!

Jako matka dwójki dzieci pragnę tylko żeby byli zdrowi i szczęśliwi!

Dzisiaj wzięłam udział w marszu w mojej rodzinnej miejscowości. Jestem DUMNA! Jak na taką małą miejscowość naprawdę dopisała frekwencja. Było maksymalnie kulturalnie! Nie było przekleństw, obelg – pomimo wielkiego rozgoryczenia. Szliśmy w sumie w milczeniu! i wiecie co…milczenie chyba jest jeszcze mocniejsze jak niejedno JEBAĆ! W tym milczeniu było tyle smutku, złości, bólu.

CHCEMY MIEĆ WYBÓR!

Ja szanuję Twój wybór. Ty uszanuj mój!

Dzisiaj kilka osób podczas marszu spytało mnie skąd grafika. Na profilu proszono mnie o udostępnienie grafiki, bo chcecie ją zabrać na protest! Tu możecie pobrać bezpłatnie plakat w formacie A3 i wyjść z nim na ulicę. JESTEM Z WAMI!